Lubię wtorki

Powietrze było mroźne, ale od świtu świeciło słońce. Czułam się wspaniale, bo na dodatek miałam dzień wolny od zawodowych obowiązków. Czekało mnie „jedynie” kilka urzędowych spraw do załatwienia. Wprawdzie to nie poniedziałek, kiedy to człowiek jeszcze tkwi jedną nogą w weekendzie, ale panie urzędujące były deczko ospałe, co nie sprzyja przychylnemu zaangażowaniu w cudze sprawy. Ale od czego sztuka manipulacji? Uśmiech wsparty kiloma lukrowanymi słowami potrafi czynić cuda.

Zegar pobliskiego kościoła wybijał południe, kiedy wyszłam na ulicę skąpaną w promieniach słońca. Czekały mnie zakupy spożywczo-prasowe, a potem kilka godzin luksusu w postaci czasu wyłącznie dla siebie. Zamiast pójść na najbliższy przystanek autobusowy, z nagła, zupełnie niezrozumiale, ruszyłam w stronę Empiku.  Jakby mnie ktoś poprowadził za rękę. Podejrzewam o to Anioła Stróża.  😉
Już od progu zwróciła moją uwagę okładka książki autorstwa Pauliny Młynarskiej. Wprawdzie nie ze wszystkimi poglądami Pauliny mi po drodze, ale przepadam za jej kreacjami literackimi. Cena książki to 40 zł (bez 10 gr), ale propozycja 20% upustu zachęciłaby nawet skąpca.

PM

 

Od dawna nie cieszyło mnie niespodziewane uszczuplenie zawartości konta bankowego, jakkolwiek idiotycznie to nie brzmi. Książkę „Rebel” miał mi zostawić św. Mikołaj pod choinką, ale podobno była poza zasięgiem jego możliwości. Japa cieszyła mi się tak bardzo, że przykuła uwagę kilku przechodniów. Kto sam się do siebie śmieje w miejscu publicznym najpewniej jest niespełna rozumu.

W spożywczaku akurat była promocja na pomarańcze. O dziwo, o lśniącej skórce. Czym prędzej odrzuciłam myśl, że zapewne posmarowane jakimś tłuszczem dla zasugerowania ich doskonałej jakości, ale zwyczajowo powąchałam skórkę. Pachniało pomarańczą. Tak więc, zamiast na obiad odgrzać lazanię, zrobiłam owocową sałatkę z jogurtem, po czym oddałam się zgłębianiu, nieprzychylnych blogerowi,  zawiłości gospodarowania darmowym blogiem. Efekt: ręce opadają.

Wtorek – Dzień Marsa, nie ma dobrej opinni w świecie przesądów, ludziom urodzonym tego dnia przypisuje się skłonność do przywłaszczania cudzej własności. Rolnikom również dobrze nie wróży, wtorkowe sadzenie roślin narażone ma być na ataki pasożytów. Natomiast sprzyja osobom rozpoczynającym tego dnia nową pracę.
Dotychczas wtorek był dla mnie zwykłym dniem między ulubionymi piątkami, ale od wczoraj zyskał moją sympatię.
A jak to jest u Was moi mili, czy któryś z dni tygodnia szczególne jest bliski  Waszemu sercu?

Matylda

8 uwag do wpisu “Lubię wtorki

  1. Gratuluję udanych zakupów. Czy pomarańcze okazały się smaczne? Bo ja zawsze się na to nabieram przy wybieraniu truskawek: pachną tak słodko, że człowiek chce je zjeść od razu razem z pudełkiem, a po włożeniu pierwszej do ust twarz wykrzywiają takie grymasy, którymi i Jim Carrey by nie pogardził.

    Moim ulubionym dniem tygodnia jest poniedziałek. Lubię dyscyplinę, a poniedziałek oznacza jej świeży początek 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Matylda

      Smakowite, że palce lizać. 🙂

      Co do sympatii dla poniedziałku, to w moim rankingu jest na ostatnim miejscu. Może dlatego, że z dyscypliną nie jestem za pan brat, mimo że lubię uporządkowanie. Taki mały paradoks. 😉

      Polubienie

  2. Jak „Rebel”? Bo młodsza Młynarska nie kojarzy mi się dobrze, omijam pannę szerokim łukiem, choć jej „Misiu miś” bawiło mnie przez dłuższy czas do łez…Czwartek zwykle wywoływał u mnie skręty żołądka – tyle jeszcze do zrobienia, a tu już tylko piątek na doprowadzenie spraw do pomyślnego finału – a jak się nie wyrobisz, to w weekend kwitniesz w biurze, więc zbieraj fałdy sukni i do przodu kurcgalopkiem 😉 Brr.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jeśli nic mi nie przeszkodzi zacznę zgłębiać „Rebel” już sobotnim popołudniem. Co do Pauliny, nie za bardzo przepadałam za jej udziałem w „Mieście Kobiet” (TVN Style), a bardzo polubiłam jej „Lustro”
      https://vod.pl/lustro-serial
      zaś za słowem pisanym wprost przepadam, mimo że, jak nadmieniłam w poście, jej poglądy nie zawsze kumplują się z moimi. Bardziej sobie cenie Paulinę, niż Agatę (również napisała książkę), bowiem Paulina wydaje mi się być osobą bardziej naturalną i inteligentniejszą od swojej siostry.

      W życiu prywatnym, od dawna nie przejmuję się tym, że czegoś nie zdążę. Powtarzam sobie, że co ma wisieć, nie utonie 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: